Menu

Galeria zdjęć

Dawną linią ze Smętowa do Opalenia i Kwidzyna


Wieczorem 22 czerwca 2012r.wysiedliśmy w Smętowie w składzie: Mara, Emi, Iwona, Marek, Michał, Bartol i ja. Z dworca ruszyliśmy dawnym szlakiem kolejowym do Opalenia, który odgałęzia się pięknym łukiem i przechodzi w okolicy dworca aż pod trzema wiaduktami.

Byłam niezmiernie ciekawa, jakie atrakcje kolejowe spotkam na swojej drodze, linia ta bowiem według map zapowiadała się atrakcyjnie i malowniczo. Po zdobyciu kesza na  uroczym ceglanym wiadukcie (który przez wiele lat tęsknie oglądałam tylko z okien pociągu, teraz wreszcie mogłam obejrzeć go na żywo J) ruszyliśmy w stronę jeziora na poszukiwanie noclegu. Brzegi porośnięte  były trzciną i sitowiem, podmokłe i z masą komarów toteż odbiliśmy trochę w lewo w stronę lasu i znaleźliśmy kawałek starej drogi J– idealne miejsce na nocleg. Rano po śniadaniu ruszyliśmy spowrotem na kolejowy szlak. Pogoda była idealna, gorąco, piękne błękitne niebo, żadnego deszczu czy wiatru. Po drodze mijaliśmy przepusty, mosty i inne kolejowe pozostałości po dawnej linii. Doszliśmy wreszcie do pierwszej stacji – Mała Karczma. Budynek, choć zaniedbany, wyglądał na zamieszkany, aczkolwiek nikt nam drzwi nie otworzył. Jedynie po podwórku błąkał się sparaliżowany pies. Scena niemalże jak z filmów grozy. Po odpoczynku ruszyliśmy dalej. Przed nami –historyczna miejscowość Opalenie. Opaleński dwór to dawna siedziba rodziny Czapskich, według miejscowego podania w 1812 roku miał w nim nocować Napoleon. Po zaliczeniu ciekawego architektonicznie dworca z zachowanym jeszcze napisem, zboczyliśmy do sklepu po zapasy jedzenia i napoje. Wreszcie dotarliśmy do przyczółku mostu. Widoki są tu naprawdę imponujące. 

Troche z kart historii:

Z wikipedii:

Do roku 1918 Opalenie znajdowało się pod administracją zaboru pruskiego. Po I wojnie światowej miejscowość wróciła do Polski. Opalenie znajdowało się na trasie strategicznej linii kolejowej, którą Niemcy zamierzali rozbudować do rozmiarów magistrali. Linia ta miała wspierać logistycznie istniejące już połączenie (Berlin-Piła-Chojnice-Tczew-Królewiec) i służyć przede wszystkim do szybkiego przerzutu wojsk i materiału wojennego na wschód. Upadek kajzerowskich Niemiec zniweczył plany pruskiej ekspansji. Olbrzymi most w Opaleniu (ponad kilometr długości) został w 1927-1929 zdemontowany i na nowo wykorzystany w 1934, w Toruniu i Koninie. Okres 20-lecia międzywojennego był powiązany z częstymi prowokacjami niemieckiego Grenzschutzu ze wschodniego brzegu Wisły. Podczas II wojny światowej most został przez Niemców prowizorycznie odbudowany (drewniana konstrukcja). Po wojnie przewozy pasażerskie odbywały się jeszcze do połowy lat 50. na trasie (Smętowo Graniczne-Opalenie).


Ze strony http://www.kaczorek.easyisp.pl:

W latach 1905- 09 na linii kolejowej Smętowo- Kwidzyn wzniesiono na Wiśle most kolejowo- drogowy, na którym położono jeden tor. Most miał długość 1058 m i posiadał 10 przęseł. Przyczółki zostały wyposażone w obronne bramy. Na prawym brzegu znajdował się również dwupiętrowy blokhauz. Przed 1914 rokiem planowano położenie drugiego toru kolejowego, z czego zrezygnowano po wybuchu wojny.  Po 1921 roku na Wiśle przebiegała granica państwowa między Polską a Niemcami, przy czym cały most znajdował się po polskiej stronie. W latach 1928- 31 użytkowany w niewielkim stopniu most rozebrano, a jego elementy użyto do budowy mostu drogowego w Toruniu i mostu drogowego w Koninie nad odnogą Warty (2 przęsła).  W czasie II wojny światowej wybudowano most drewniany i zaczęto rekonstruować most stalowy. Oba mosty wysadzono w 1945 r. Odbudowany przez Rosjan most drewniany istniał do 1947r.
Tory kolejowe dochodzące  z obu stron Wisły do wałów przeciwpowodziowych były utrzymywane w dobrym stanie do końca lat osiemdziesiątych (np. na odcinku Grabówko- Kwidzyn położone są szyny z lat sześćdziesiątych). W razie wybuchu wojny miał być tu położony most składany (składowany na pobliskiej stacji Nowy Dwór), po którym miały jechać transporty wojskowe z ZSRR na zachód.
Dzięki uprzejmości dr inż. Andrzeja Massela zamieszczam fragment jego artykułu Linia Warszawa- Gdańsk ze Świata Kolei dotyczący losów mostów opaleńskich po II wojnie światowej.
Po II wojnie światowej, po raz pierwszy w swojej historii, linia Warszawa - Gdańsk znalazła się w całości na terenie jednego państwa, pod jednolitym zarządem. Nie znaczy to jednak, że można było od razu ją wykorzystać. Wojna przyniosła olbrzymie zniszczenia, i to zarówno urządzeń stałych, jak i taboru. Przęsła mostów na Wiśle w Tczewie oraz na Nogacie Malborku zostały zniszczone przez wycofujący się Wehrmacht. Ich odbudowa była bardzo skomplikowana i długotrwała. Jeszcze w przeszło rok od zakończenia działań wojennych jedynym przejściem kolejowym przez Wisłę na północ od Warszawy był prowizoryczny most na drewnianych podporach w Toruniu. Połączenie kolejowe Warszawy z wybrzeżem gdańskim biegło więc drogą okrężną przez Kutno - Bydgoszcz. Istniała wtedy jeszcze jedna trasa - przez Działdowo - Iławę - Prabuty - Kwidzyn - Opalenie - Smętowo. Wykorzystywała ona drewniany most przez Wisłę pod Opaleniem. Most ten zbudowali podczas wojny Niemcy. Podjęli oni także budowę w tym miejscu mostu stalowego. Wycofując się w 1945 r., zniszczyli kompletnie bliski ukończenia most stalowy i częściowo most drewniany. Prowizorycznie naprawiła most drewniany Armia Czerwona. Funkcjonował on do zimy 1945 roku, kiedy runął pod naporem kry i wody. 1 maja 1946 r. rozpoczęto odbudowę mostu. Przebudowano dwa filary, wprowadzono 6 nowych, otwory przekryto belkami stalowymi. Na moście ułożono dylinę, co umożliwiało prowadzenie także ruchu kołowego. 22 lipca 1946 r. przez most przejechał pierwszy pociąg z Warszawy do Gdyni. Niestety połączenie nie służyło długo, jako że w marcu 1947 r. most rozebrano w obawie przed zniesieniem przez lody.

opalenie-brama.jpg


Podjęliśmy kolejnego kesza, po czym ruszyliśmy nadwiślańskimi łąkami w stronę promu przez Wisłę. Po szybkim transporcie na drugą stronę rzeki i kolejnym odpoczynku rozpoczęliśmy wędrówkę wałem – około 4 km w stronę dawnego mostu. Tu zorganizowaliśmy kolejny nocleg, tuż przy zrujnowanym przyczółku. Rankiem zmierzaliśmy dalej torami w stronę Kwidzyna mijając po drodze wiadukty oraz imponujący most o długości 270 m przechodzący nad Kanałem Palemona. Słońce grzało niemiłosiernie, a my dzielnie i wytrwale podążaliśmy nasypem przez pola i łąki. W oddali po prawej stronie widać było panoramę Kwidzyna, z daleka majaczyła bryła zamku oraz strzeliste wieże katedry. Wreszcie osiągnęliśmy cel – Dworzec Kolejowy w Kwidzynie, skąd o godz.16 odjechaliśmy Arrivą w stronę Malborka i dalej do Trójmiasta. Wyprawa ta spełniła wreszcie moje marzenia co do zaliczenia tego właśnie odcinka. Całość linii czyli ze Szlachty do Myślic ma 122 km, my przeszliśmy zaledwie odcinek 23 km. W sumie z dojściami do miejsc noclegowym i zbaczaniem ze szlaku do sklepów pokonaliśmy w weekend w sumie 36 km pieszo.                                                                                             

kwidzyn-plac-dorozka-compar.jpg



Zapraszam do obejrzenia galerii zdjęć z wyprawy --> GALERIA
Trasa naszej wycieczki --> Link do Google Maps
Zdjęcia użyte w tekście pochodzą z bardzo ciekawej strony --> LINK 




LadyMoon 

Do wystawianie komentarzy na tej stronie wymagane jest zalogowania się - zaloguj się lub kliknij tutaj , aby się zarejestrować.

Witaj

Online

Publikowanie zdjęć oraz artykułów umieszczonych w tym serwisie tylko za zgodą autora.

© LadyMoon 2002-2017